Nasz ostatni rejs na Crystal – cz.1/3

Dokładnie o 17.00, we wtorek 9-go grudnia 2025 r., oddaliśmy cumy na malediwskiej wyspie Kulhudhuffushi i we dwoje rozpoczęliśmy ostatni rejs na Crystal aka Krysi.

Płyniemy z Malediwów do Malezji, gdzie zamierzamy zakończyć nasze przygody na Krysi i sprzedać nasz wspaniały jachcik.  Po 18 latach życia, ciągłych przygód i przepłynięciu ponad 200 tys. Mm, aż mi się dziwnie o tym pisze… Myślę, że wszystko dotrze do nas dopiero, jak się spakujemy na dobre.

My na dziobie. Za rufą majaczą jeszcze Malediwy.

Dlaczego Malezja a nie Europa?

Początkowo naszą prawie ośmioletnią wyprawę dookoła świata, planowaliśmy zakończyć w Europie. Przez Morze Czerwone i Kanał Sueski mieliśmy dostać się na Morze Śródziemne. Jednak ze względu, że w czerwcu tego roku kupiliśmy następczynię Krysi oraz biorąc pod uwagę sytuację geopolityczną wokół Morza Czerwonego, stwierdziliśmy, że po prostu szkoda nam czasu i nerwów na tą trasę.

Zamiast powrotu do Europy, postanowiliśmy więc zakończyć naszą wyprawę w Malezji. Dlaczego wśród tylu krajów dookoła wybraliśmy akurat Malezję? Odpowiedź jest bardzo prosta. Malezja i Tajlandia mają najlepszą w Azji infrastrukturę dla jachtów, jednak w tej pierwszej nie ma żadnych ceł ani podatków od sprzedaży łódek.

Na malezyjskiej wyspie Langkawi jest dodatkowo strefa wolnocłowa. Jest to chyba najlepsze miejsce, gdzie można kupić lub sprzedać jacht w tym rejonie świata i dlatego właśnie tam płyniemy.

Malezja pod prąd i pod wiatr

O zmianie miejsca zakończenia naszej wieloletniej wyprawy, zdecydowaliśmy we wrześniu, będąc na Wyspach Kokosowych Keeling (Ocean Indyjski). I najprościej byłoby stamtąd wypłynąć do Azji Południowo-Wschodniej. Jednak nie mogliśmy sobie na to pozwolić – na przełomie listopada/grudnia mieliśmy już zaplanowany na Malediwach ostatni rejs z załogą.

Pozytywem takiego grafiku był fakt, że zobaczyliśmy piękne Czagos i Malediwy. Ale… grudzień to nie jest dobry czas na płynięcie z Malediwów na wschód. Grudzień i styczeń to okres, kiedy jachty płyną z Azji na zachód w kierunku Sri Lanki i dalej Morza Czerwonego. W przeciwnym kierunku jest pod prąd i pod wiatr.

Aby ominąć niesprzyjające warunki, płyniemy mocno naokoło. Mapka poniżej pokazuje kierunki prądów oceanicznych w tym momencie, w rejonie Oceanu Indyjskiego, przez który chcemy płynąć. Im zimniejszy kolor, tym silniejszy prąd (np. ten przy samej Sri Lance ma aż 3 węzły!). Czerwona linia to nasza planowana trasa: najpierw na 500 mil na południowy wschód aż do równika, gdzie powinniśmy złapać korzystne prądy i wiatry. Dopiero tam skręcimy na wschód i po pokonaniu kolejnych ok. 1000 mil na północny wschód wzdłuż brzegów Sumatry. Mimo, że nadkładamy jakieś 300 mil, to ta trasa powinna być szybsza niż żegluga prosto do Malezji.

Prądy na Oceanie Indyjskim
Prądy na Oceanie Indyjskim i nasza planowana trasa.

Trzy doby żeglugi już za nami

W momencie kiedy piszę ten tekst, to weszliśmy w czwartą dobę płynięcia.

Warunki bardzo zmienne. Doba na silniku, doba ostrej jazdy jak w pralce i doba spokojnej żeglugi. Za rufą 420 mil, a do celu po naszej okrężnej drodze około 1650.

Mamy nadzieję spędzić Wigilię na płaskiej wodzie. Do Malezji raczej nie zdążymy, ale może uda nam się zakotwiczyć w indonezyjskim Acehu, na skraju Sumatry.

Ciekawostki z żeglugi…

A tymczasem, na nocnej wachcie mijaliśmy rój kutrów rybacki ze Sri Lanki. Spójrz na zdjęcie poniżej:

Kutry ze Sri Lanki
Kutry ze Sri Lanki na środku Oceanu Indyjskiego.

Z przyjemniejszych rzeczy, to w czasie najsilniejszego wiatru płynął z nami mały ptaszek. Podobno to mina zwyczajna – kuzyn szpaka, znanego nam z Europy. Po mniej więcej dobie odleciał.

Nasz mały pasażer na gapę.
Nasz mały pasażer na gapę.

Raz w tygodniu będziemy pisać mały update z naszych postępów. Zapraszamy do lektury!

Spodobał Ci się ten tekst? Dmuchnij więc wiatr w żagle Krysi:

Postaw nam kawę na buycoffee.to

lub