Wigilia na lewym halsie, czyli ostatni rejs na Crystal cz. 3/3

Crystal w Cieśninie Malaka

Zaraz po opublikowaniu poprzedniej relacji sprzed tygodnia wiatr praktycznie zniknął.

Dobrze, że pchał nas prąd z prędkością węzła i mimo śladowego wiatru, byliśmy w stanie żeglować nawet 4 węzły. Od czasu do czasu wspomagaliśmy się silnikiem. Ocean był praktycznie płaski z bardzo długą martwą falą, idącą z północnego zachodu.

Widząc tą falę byliśmy zadowoleni, że wybraliśmy okrężną, ale spokojniejszą trasę.

Codziennie wieczorem odwiedzała nas grupka delfinów. Czasami przypływały też w nocy, rozświetlając fitoplankton. Jest to niesamowity efekt i wygląda to tak, jakby jacht mijały zielone fosforyzujące torpedy. Efekt był jeszcze silniejszy, ponieważ były to okolice nowiu – noce bez księżyca były czarne jak smoła.

Męczące podejście do Sumatry

W poniedziałek wieczorem, 22go grudnia, byliśmy niecałe 100 mil od północnej Sumatry.

Wtedy też natknęliśmy się na pierwsze FADy. To ogromne boje popularne w Azji. Rybacy używają ich do połowów i można się na nie natknąć nawet na głębokościach przekraczających 2000 metrów.

Na szczęście wszystkie FADy jakie do tej pory mijaliśmy podczas tego przelotu były ze styropianu. Zderzenie na żaglach nie byłoby niebezpieczne, ale na silniku moglibyśmy nawinąć pływającą linę na śrubę i uszkodzić wał.

Do tego w wodzie zaczęły się śmieci i drewno. Stanowią małe niebezpieczeństwo na żaglach, ale nie na silniku. Najgorsze są mocne worki, pływające pod wodą. Nie widać ich nawet w dzień.

Tak się złożyło, że noc była zupełnie czarna, nie wiało zupełnie nic i w związku z tym zmuszeni byliśmy żeglować na dieselku.

Na szczęście jeszcze w Australii kupiłem bardzo mocny halogen, który teraz po raz pierwszy zamontowałem na dziobie. Z naszym szperaczem widać było pływające przed dziobem przeszkody na jakieś 50-100 metrów.

Było to lepsze niż nic, ale wymagało nieustannego wypatrywania przeszkód. I tak, na omijaniu śmieci i pływającego drewna minęła nam cała nocka. Na FADy na szczęście się nie natknęliśmy.

Nocne płynięcie z halogenem.
Nocne płynięcie z halogenem.

Cieśnina Malakka o świcie

O świcie z prawej burty mijaliśmy Sumatrę, a z lewej wysepkę Nasi. Był wtorek 23ciego grudnia i po prawie 14 dobach żeglugi z Malediwów, opuszczaliśmy wody Oceanu Indyjskiego i wpływaliśmy na ruchliwe wody Cieśniny Malakka.

Wraz nadejściem dnia, zobaczyliśmy mnóstwo indonezyjskich kolorowych łódek. W sumie to się za nimi stęskniliśmy. To naprawdę niesamowite jak różne łódki, jeśli chodzi o kolory i kształty pływają w zależności od regionu świata.

Koło południa wreszcie zaczęło nieźle wiać. Rozwinęliśmy żagle i wyłączyliśmy silnik. Mimo, że byliśmy nadal bardzo blisko Oceanu Indyjskiego, to morze wewnątrz cieśniny zrobiło się prawie płaskie.

Ruch w Cieśnienie Malakka

W Cieśninie Malakka spotykają się szlaki statków płynących do/z Zatoki Perskiej, Kanału Sueskiego i opływających Afrykę wokół Przylądka Dobrej Nadziei. Ruch jest więc ogromny.

W przeciwieństwie jednak do indonezyjskich rybaków, statki te są widoczne w systemie AIS (ang. Automatic Identification System), w którym my również nadajemy. Zrzut ekranu poniżej pokazuje jak gęsto było na naszej trasie! Ten fioletowy trójkącik, na który wskazuje strzałka, to właśnie Crystal.

Ruch w cieśninie Malaka.
Ruch w cieśninie Malaka.

Wigilia na lewym halsie

Kulinarne przygotowania do Wigilii zaczęliśmy już kilka dni wcześniej.

Ola zrobiła pierogi, bigos i pasztet, a w zamrażalniku czekało ciasto. W Wigilię zostało nam właściwie tylko zrobić sałatkę warzywną. Specjalnie na tą okazję mieliśmy schowane w lodówce ostatnie jabłko, jakie ostało się z Malediwów.

Niby wszystko zrobione, ale przygotowanie Wigilii płynąc bejdewindem lewego halsu nie było takie proste. Mieliśmy przechył, a do tego przez chlapiącą wodę musieliśmy zamknąć luk. W mesie były 34 stopnie!

Powoli nam to wszystko szło, ale ostatecznie udało się i z pierwszą gwiazdką zasiedliśmy do wieczerzy. Nawet z tej okazji odpadliśmy 20 stopni, żeby zmniejszyć przechył i otworzyć luk nad mesą 😉

Wigilia na jachcie Crystal.
Wigilia na jachcie Crystal.

Wszystko wyszło przepysznie, a nastrój w pięknie przyozdobionej Krysi był wspaniały.

Na nasz profil na Instagram wrzuciliśmy krótki filmik o tych wyjątkowych Świętach na Oceanie Indyjskim.

Ostatnia prosta do Langkawi

Odkąd 23go postawiliśmy żagle, bardzo fajnie płynęło nam się do celu. Morze było spokojne i tylko przez pierwszą dobę prąd nas trochę hamował.

Wigilijna noc upłynęła nam na dalszej żegludze lewym halsem. Dopiero wieczorem wiatr zaczął grymasić i na ostatnie godziny znowu przerzuciliśmy się na diesla.

Ostatnia prosta to był istny slalom pomiędzy kutrami. Były ich dosłownie dziesiątki, z bardzo silnymi zielonymi reflektorami.

Oczywiście, żeby na ostatniej prostej nie wjechać w jakąś nieoświetloną przeszkodę, znowu odpaliliśmy nasz szperacz.

Zapada zmrok a dookoła nas kuterki.
Zapada zmrok a dookoła nas kuterki.

Pierwsze kotwicowisko przy Langkawi!

I tak w piątek 26go grudnia, o godzinie 01:00, dopłynęliśmy do malezyjskiej Langkawi.

Wybraliśmy pierwszą z brzegu zatokę, rzuciliśmy kotwicę i padliśmy spać. Byliśmy naprawdę zmęczeni ostatnimi nieprzespanymi nockami.

Zanim oficjalnie zameldowaliśmy się w Malezji, w niedzielę 28 grudnia, spędziliśmy w tej zatoce całe dwa dni.

To prawie koniec naszej żeglarskiej przygody na Krysi (Crystal jest na sprzedaż, ponieważ mamy już nowy, większy stalowy jacht Vision). Zostanie nam jeszcze przestawienie się do mariny i zaczynamy się pakować. Będziemy Was informować o postępach.

Podsumowanie

Z Malediwów na malezyjskie Langkawi przepłynęliśmy aż 2085 mil, mimo że po najkrótszej trasie byłoby tylko 1600 Mm. Jednak nie zawsze najkrótsza droga jest tą najszybszą, a już na pewno nie najprzyjemniejszą.

Rozmyślnie wybraliśmy okrężną żeglugę ze sprzyjającymi wiatrami i prądami. Dystans ten pokonaliśmy w 394 godziny, co daje średnią 5,3 węzła. Nie za szybko, ale najważniejsze, że bezpiecznie i bez żadnej awarii 😉



Pozdrawiamy z Malezji!

Spodobał Ci się ten tekst? Dmuchnij więc wiatr w żagle Krysi:

Postaw nam kawę na buycoffee.to

lub