Przez mgłę do miasteczka

Wieczorem padliśmy spać jak bobasy. Łowienie łososi potrafi wykończyć 😉 Kiedy zasypiałam wiatr gwizdał na wantach, ale rano było już totalnie cicho. Dokładnie tak, jak zakładaliśmy. Dzisiaj wracamy na drugą stronę łańcucha aleuckiego, czyli na Morze Beringa. A jak już pisaliśmy, przepłynięcia pomiędzy Pacyfikiem a Oceanem potrafią być emocjonujące, jeśli nie weźmie się pod uwagę prądów w przejściach oraz zafalowania na obu akwenach.

Pożegnanie z łososiami

Michał wyliczył, że potrzebujemy być na wyjściu z Cieśniny Kagalaska około godz. 1000. Godzinę ustalił na podstawie tabeli prądów w tym konkretnym przejściu. Zależało nam, aby prąd w trakcie płynięcia lekko nas niósł, a przy wypływaniu na Morze Beringa najlepiej by wynosił około zero węzła. Prognozy nie mówiły o żadnym wielkim zafalowaniu, ale woleliśmy dmuchać na zimne.

Potrzebowaliśmy więc wyruszyć dwie godziny wcześniej. Założyliśmy godzinę na dopłynięcie do cieśniny, a potem kolejną na przeprawę przez nią. Oznaczało to pobudkę około godz. 0700. Ja wymyśliłam jednak, że wstaniemy wcześniej, żeby jeszcze na jakieś pół godzinki skoczyć do strumyka i ostatni raz zarzucić wędkę.

Plan brzmiał świetnie wieczorem. Rano, kiedy zadzwonił budzik, nie było to już takie pociągające. Mimo oporów ściągnęliśmy się jednak z łóżka i pojechaliśmy na ostatnie spotkanie z łososiami. Woda była dosyć niska i znowu okazało się, że to nie jest ulubiona pora ryb. Prawie w ogóle ich nie było. Bez wiary zarzuciliśmy kilka razy wędkę i wróciliśmy na jacht. W drodze powrotnej udało nam się wyjąć z dna przynętę, którą wczoraj straciliśmy przez zahaczenie o kamień na dnie. Wyprawę zaliczyliśmy do udanych, mimo braku ryb.

Cieśnina Kagalaska we mgle

Wraz z wypłynięciem z naszej zatoki, pochłonęła nas gęsta mgła. Im bliżej byliśmy Cieśniny, tym mniejsza była widoczność. Odpaliliśmy więc radar. Kiedy widzi się na ekranie każdą skałę, to płynie się znacznie pewniej.

Z przejścia wypłynęliśmy zgodnie z planem. Na silniku płynęliśmy niewiele szybciej niż normalnie, więc faktycznie prąd delikatnie nas pchał. W najwęższym miejscu, gdzie wokoło widać był mnóstwo wirów, mieliśmy prędkość około 8 węzłów.

Wojenna przeszłość

Morze Beringa przywitało nas lekkim przejaśnieniem i znacznie lepszą widocznością. Dzięki temu, zarysy miasteczka Adak dosyć szybko dały zauważyć się gołym okiem. Dokładniej, to zobaczyliśmy białe długie budynki wybudowane wzdłuż brzegu.

Do 1942 r. wyspa Adak była niezamieszkała. Po ataku Japończyków na Attu i Kiskę, Amerykanie w błyskawicznym tempie zbudowali tu bazę wojskową. Konstrukcja pasa startowego o długości ok. 1,6 km zajęła im dziesięć dni! Wojsko stacjonowało tutaj do końca II Wojny Światowej. Następnie przez długie lata oraz w trakcie Zimnej Wojny, Adak służyło marynarce jako baza wojskowa mająca na celu zwalczanie łodzi podwodnych. Adak Air Facility zostało zamknięte w 1997 r. Od tego czasu miasteczko zamieszkują cywile. Te Specyficzna architektura tego miejsca odzwierciedla te wojskowe korzenie.

Cumowanie do pomostu

Około południa wpływaliśmy do Sweepers Cove, czyli zatoki nad którą leży miasteczko Adak. Michał zawołał na radiu Kapitana Portu. Sympatyczny głos przywitał nas w Adak i pokierował do małego portu, zezwalając na cumowanie do pomostu.

Pomosty na Aleutach mocno odbiegają od standardu i rozmiarów, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni jako żeglarze. Są one zbudowane z myślą o kutrach i statkach. Są więc masywne, często bardzo wysokie. Tak było i tym razem, choć w porównaniu do głównego pomostu, to nie mamy co narzekać 😉

Akcja cumowania i porządnego przywiązania jachtu do brzegu zajęła nam dobrą godzinę. W kolejnych dwóch dniach zapowiadają kolejny niż. Siła wiatru, jaką przewidują prognozy, będzie największa odkąd dotarliśmy na Aleuty – ponad 40 węzłów. Dlatego zależało nam na ukryciu się jakiejś osłoniętej zatoce. Sweepers Cove i nasz mały porcik wydaje się być idealne. Jak to podsumował Michał:

– Tu czuję się bezpieczny.

Ola

Fakty z pokładu Crystal

Doba wyprawy po Aleutach: 56 (17.08.2022)

Suma przepłyniętych mil: 5513Mm

Maksymalna temperatura powietrza: 12,1°C (pod pokładem 16,5°C)

Danie dnia: Łosoś z ryżem oraz fasolką, groszkiem a na deser ciasto brownie

Sprawdź, gdzie na Pacyfiku teraz jesteśmy! Naszą aktualną pozycję znajdziesz na https://skiff.pl/pozycja/

Spodobał Ci się ten tekst? Dmuchnij więc wiatr w żagle Krysi:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

lub

Wielkie dzięki za każdą złotówkę 💓