Wietrzne przywitanie na wyspie Kiska

Nocna jazda na silniku

Po dniu żeglugi, całą noc płynęliśmy tutaj na silniku. Dzięki temu zrobiliśmy wodę oraz mieliśmy włączone grzanie. Akurat tej nocy była gęsta mgła, która wzmagała uczucie chłodu, więc ciepełko w jachcie było miłym udogodnieniem dla osoby na nocnej wachcie.

Warunki poprzedniej, kiedy mocno dmuchało a fale znowu uderzały nas od boku i kiwały Krysią, nie pozwoliły nam zbytnio pospać. Kiedy jacht się buja jak rozhuśtana kołyska, a ty leżysz w śpiworku, to ślizgasz się w nim po łóżku, co zdecydowanie nie ułatwia zaśnięcia. Tej nocy warunki do spania były lepsze, ale przez wachtowanie na zmianę i tak był to sen rwany, po dwie-trzy godziny.

Niespodziewany wiatr

Żeby dopłynąć do zatoki Kiska Harbor, którą wybraliśmy do zakotwiczenia, potrzebowaliśmy opłynąć wyspę od północy. Znowu zapowiadało się, że będziemy kotwiczyć po ciemku. Nie lubię kiedy tak robimy, a jak na złość dosyć często tak nam wychodzi. Wiatr wiał już bardzo delikatnie, więc Michał stwierdził, że sam rzuci kotwicę.

Kiedy jednak skręciliśmy w naszą zatokę, napotkaliśmy na silny wiatr w twarz. Z przesmyka między wzgórzami wiatr rozpędzał się co chwila do 30 węzłów. Słysząc podwyższone obroty silnika wstałam, żeby sprawdzić co się dzieje i ostatecznie ubrałam się do kotwiczenia. Kiedy na dziobie przygotowywałam kotwicę, powiewy wiatru były momentami tak silne, że potrzebowałam uklękać. Wiatr był bardzo zimny, więc praca przy wilgotnych linach szybko zamieniała dłonie w zlodowaciałe łopatki.

Kiska a II Wojna Światowa

W trakcie II Wojny Światowej (II WŚ) Kiska, tak jak Attu, była okupowana przez Japończyków przez około rok. Zbudowali oni tutaj swoją bazę, którą regularnie z powietrza bombardowali Amerykanie. Co prawda, nie doszło tutaj do żadnej bitwy na lądzie, ale i tak wyspa i jej zatoki są wręcz nafaszerowane militarnymi pozostałościami: wrakami statków, pojazdów oraz niewybuchami. Locja bardzo uczula, aby nie błąkać się po wyspie a przy kotwiczeniu sprawdzić dokładnie mapę.

My zakotwiczyliśmy w miejscu wskazanym przez inny jacht. Na wszelki wypadek, do kotwicy przyczepiliśmy bojkę, żeby w razie jej ewentualnego zaplątania się o coś na dnie móc łatwiej ją wyciągnąć (odpukać w niemalowane!). Zakotwiczyliśmy ciut po szóstej rano i od razu padliśmy spać.

Dzień odpoczynku

Wstaliśmy tuż przed południem. Potrzebowaliśmy się porządnie wyspać, jak i trochę odpocząć. Tak naprawdę to od przypłynięcia na Aleuty ciągle coś się dzieje – a to porządki, a to spacery, a to pranie. I prawie się udało. Jak to w domu, nie dało się zupełnie nic nie robić. Korzystając z ładnej pogody Michał zrobił pranie, a ja przygotowałam ciasto na chleb i zrobiłam mały remanent w zapasach. Niestety w kilku produktach, np. ryż, len, ziarna słonecznika, zalęgły się robaki, więc z bólem serca musiałam je wyrzucić. Robaki w sypkim jedzeniu to niestety zmora krajów tropikalnych. Na szczęście mamy dużo zapasów, więc nie ma tragedii.

Mieliśmy jechać na spacer na brzeg, ale obydwoje stwierdziliśmy że po prostu nam się nie chce. Resztę dnia spędziliśmy więc na słuchaniu podcastów i oglądania filmów. Naszym dzisiejszym hitem była rozmowa Pawła Drozda z wioślarzem Fiann Paul. Jeśli nie wiesz kto to, to koniecznie posłuchaj odcinka #35 podcastu „Brzmienie świata z lotu Drozda”. Fiann to jeden z najbardziej doświadczonych wioślarzy oceanicznych na świecie. Na swoim koncie ma trzydzieści trzy rekordy Guinnessa, a w 2019 r. wraz ze społem przepłynął łodzią wiosłową z Patagonii do Antarktydy! Jest to niesamowicie ciekawa osoba, a rozmowa obydwu Panów jest całkiem fajnie poprowadzona (Fiann jest z pochodzenia Polakiem i bardzo dobrze mówi w naszym języku). Nasze drogi przecięły się w 2017 r., kiedy spotkaliśmy Fiann’a na Svalbardzie, stąd z podwójnym zaciekawieniem wysłuchaliśmy podcastu.

Prognoza na jutro przewiduje bezchmurne niebo, więc szykujemy się na wyprawę na ląd. Ze względu na ostrzeżenia przed niewybuchami nie będziemy eksplorować wyspy, jak to robiliśmy na Attu. Ale za to mamy nadzieję, że uda nam się w końcu złowić łososia w pobliskiej lagunie 😉

Ola

Fakty z pokładu Crystal

Doba żeglugi ku Aleutom: 43. (03.08.2022)

Suma przepłyniętych mil: 5151 Mm

Maksymalna temperatura powietrza: 11,1°C (pod pokładem 15,2°C)

Danie dnia: Curry warzywne z ryżem ciąg dalszy 😉

Sprawdź, gdzie na Pacyfiku teraz jesteśmy! Naszą aktualną pozycję znajdziesz na https://skiff.pl/pozycja/

Spodobał Ci się ten tekst? Dmuchnij więc wiatr w żagle Krysi:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

lub

Wielkie dzięki za każdą złotówkę 💓