Włączamy centralne

Noc minęła nam spokojnie. Dopiero nad ranem zaczęło się rozwiewać i zarefowaliśmy genuę. Wiatr zmienił także kierunek, więc zaczęliśmy płynąć ostro pod wiatr.

Niska temperatura…

O tym, że robi się chłodno już wspominaliśmy. Początkowo temperatura spadała o ok. 0,5°C na dobę. Od wczoraj jednak pikuje w dół już znacznie szybciej. W porównaniu z poprzednią dobą mamy już o 4°C mniej, czyli 15-16°C! A jutro ma spaść kolejne tyle. Docelowo mamy mieć temperaturę ok. 10°C. Pewnie z perspektywy Polski, gdzie teraz szaleją upały, taki chłodek wydaje się nierealny (a dla niektórych może nawet pożądany ;)).

Siedząc na wachcie nocnej trzeba się już naprawdę opatulać, żeby nie zmarznąć. Ba! Nawet w łóżku jest już chłodno, bo temperatura pod pokładem w nocy spada do 16-17°C. Dla naszych organizmów, przyzwyczajonych do wysokiej temperatury tropików, to lekki szok. Nie powinno więc dziwić, że od wczoraj śpimy już w śpiworkach, a w mesie mamy na podorędziu koce, żeby w razie potrzeby móc się nimi owinąć.

… i wysoka wilgotność

Do spadającej temperatury dokłada się wysoka wilgotność powietrza – ok. 80%. Odczucie chłodu jest przez to jeszcze większe. Co gorsze, pod pokładem zaczyna nam się skraplać powietrze. Nad ranem, kiedy i pod pokładem wilgotność przekraczała 80%, postanowiliśmy po raz pierwszy odpalić ogrzewanie, żeby trochę podsuszyć Krysię i oczywiście podnieść temperaturę w mesie.

Ogrzewanie używaliśmy ostatni raz dwa lata temu na Alasce. Oczywiście jego sprawność sprawdziliśmy jeszcze przed wypłynięciem w ten rejs morski. Mimo to, i tak pierwsze włączenia są zawsze lekko stresujące. Pompa najpierw rozpędza się, co słychać zawsze na rufie. A po kilku minutach oczekiwania, ruszają wiatraczki i ciepłe powietrze powoli wypełnia przestrzeń. Sezon grzewczy na Crystal został oficjalnie rozpoczęty.

Hybryda w kambuzie – najlepsze rozwiązanie

Odkąd wpłynęliśmy w strefę niżów, czyli od jakichś trzech dni, niebo nieustannie pokryte jest ciężkimi chmurami. Czasami może przebije się przez nie słonko, ale zanim zdążymy to powiedzieć, już znika. Ma to negatywny wpływ na poziom naszego ładowania się z paneli słonecznych. Dzienny bilans energetyczny mamy już zdecydowanie ujemny. Trzeba więc było wprowadzić nową politykę w kambuzie.

Do tej pory bez problemu codziennie korzystaliśmy z dwóch palników indukcyjnych w nowej kuchence, zamontowanej przez Michała w październiku (zapraszamy na filmik na naszym kanale YouTube pokazujący jej montaż). Teraz jednak bez odpalania silnika, nie jesteśmy w stanie utrzymać takiego poziomu naładowania, żeby móc z nich dalej beztrosko korzystać.

Właśnie dla takich sytuacji, oprócz indukcji na kuchence mamy także dwa palniki gazowe. Rozwiązanie hybrydowe, jakie wymyślił Michał, sprawdza się więc teraz idealnie! Gotujemy na gazie, a prąd dzięki temu zaoszczędzony pozwala nam bez problemu korzystać z piekarnika.

Zmiany dookoła

Wraz z każdym zdobytym stopniem szerokości geograficznej północnej, zmienia się także Pan Ocean. Jego kolor nie jest już intensywnie niebieski. Woda ma teraz odcienie zieleni i szarości, a jej temperatura zrównuje się z powietrzem. To już nie jest Ocean, do którego ma się ochotę wskoczyć. Budzi on znacznie więcej pokory.

Zmiana koloru wody związana jest między innymi ze zwiększoną ilością fitoplanktonu. Widać to najlepiej w nocy – nasz kilwater (czyli ślad na wodzie) to jasna, świecąca się smuga! Fitoplanktonu, który ma właściwości fluorescencyjne, jest tak dużo że nawet załamujące się grzbiety fal, nocą lekko świecą! Ten widok jest bardzo hipnotyzujący i magiczny.

Ta zmiana Oceanu oznacza dla nas także definitywny koniec z połowami w trakcie żeglugi. Co prawda, od czasu wypadku z biednym ptakiem, w ogóle nie mieliśmy ochoty na łowienie ryb, to teraz już nie mamy co łowić. Nie ma tu już drapieżników, takich jak tuńczyki, które miałyby ochotę na nasze kolorowe zanęty. Na wodach zimnych łowi się na inne sposoby. W naszym przypadku, wędkując w trakcie postoju. Pozostaje nam więc czekać, aż dotrzemy na Aleuty i zarzucimy haczyki na flądry, halibuty i oczywiście łososie. Obyśmy mieli więcej szczęścia niż w trakcie żeglugi 😉

Ola

Fakty z pokładu Crystal

Doba żeglugi ku Aleutom: 31. (23.07.2022)

Suma przepłyniętych mil vs. suma mil do celu: 4362 Mm vs. 541 Mm

Maksymalna temperatura powietrza: 16,4°C (pod pokładem 20,1°C)

Temperatura wody: 16,6°C

Danie dnia: Naleśniki na słodko, zupa z soczewicy i pomidorów oraz ryż z jabłkami

Sprawdź, gdzie na Pacyfiku teraz jesteśmy! Naszą aktualną pozycję znajdziesz na https://skiff.pl/pozycja/

Spodobał Ci się ten tekst? Dmuchnij więc wiatr w żagle Krysi:

Postaw mi kawę na buycoffee.to

lub

Wielkie dzięki za każdą złotówkę 💓