Nasza prywatna wyspa

Nasza prywatna wyspa

Ostatnie kilka dni byliśmy znowu poza zasięgiem. Po kilku dniach spędzonych na atolu Fakarava zrobiliśmy szybki przeskok do kolejnego raju – atolu Toau. Kotwicę rzuciliśmy przy niezamieszkałej maleńkiej wysepce Makomako. Przy samej Makomako jest położona jeszcze mniejsza wysepka bez nazwy. Rośnie na niej osiem palm i dlatego nazwaliśmy ją „Wyspą ośmiu palm”.

Jacht Crystal na Toao - Polinezja Francuska
Jacht Crystal. Nasza prywatna wyspa w tle.

Nie dość, że sceneria zapierająca dech w piersiach, to byliśmy jedynymi ludźmi w zasięgu wzroku. Samo bycie w tak rajskim miejscu jest super, ale mieć go zupełnie na wyłączność to już doświadczenie nie z tej ziemi.

Test hamaków przebiegł pomyślnie
Test hamaków przebiegł pomyślnie 😉

Nic więc dziwnego, że zostaliśmy tam aż dwie noce! Cały drugi dzień spędziliśmy na podziwianiu życia podwodnego i chillowaniu na hamakach zawieszonych między palmami na naszej prywatnej wysepce. Było to całkiem odpowiednie miejsce na chrzest naszego nowego hamaczka, który dobrze pasował do scenerii.

Jacht Crystal na Toao - Polinezja Francuska
Toao – Polinezja Francuska. Jacht Crystal w tle

Po dłuższej przerwie polataliśmy trochę dronem, a dzień pożegnał się z nami przepięknym zachodem słońca. Słońce dało nura w ocean dokładnie przy naszej Krysi!

Jacht Crystal na Toao - Polinezja Francuska
Jacht Crystal na Toao – wieczorem mieliśmy piękny zachód słońca


I to właśnie dlatego tak lubimy Polinezję Francuską! Można tu nadal znaleźć bajkowe miejsca bez żywej duszy. Na pewno w tym roku odwiedzimy jeszcze sporo takich tropikalnych rajów.

Pozdrawiamy z Krysi
Michał i Ola

Latamy dronem na Toau - Polinezja Francuska
Latamy dronem na Toau. Ola w kabinie pilota.